środa, 27 sierpnia 2014

Warszawa taka wielka!

Już jakiś czas temu pisałam, że koniec sierpnia będzie dość zapełniony i przede wszystkim spełni się jedno z moich największych marzeń jakim było zobaczyć bieg Usaina Bolta na żywo. No i stało się, w zeszłą sobotę po ponad pięciu godzinach niezbyt wygodnej podróży wysiadłam w Warszawie. Do memoriału były jeszcze cztery godziny, więc wypadałoby coś pozwiedzać. Ruszając w miasto z takim przekonaniem nie sądziłam, że będzie to aż tak męczące. Po drodze wydawało mi się, że w Warszawie jest wszędzie pod górę... W dodatku wszystko jest tam tak wielkie, aż przytłaczające. Gdybym miała wybór, zdecydowanie bardziej wolałabym być turystką w naszym Wrocławiu ;)



Podczas tej męczącej przeprawy ciągle nie mogłam doczekać się aż w końcu usiądziemy na trybunach Stadionu Narodowego. Nie wierzyłam, że to już za kilka chwil. Że za kilkadziesiąt minut spełni się moje marzenie. W międzyczasie startowały inne gwiazdy lekkoatletyki. Pojawiały się kolejne rekordy - czy to własne, mityngu czy krajowe. Mimo wszystko nic nie było w stanie odwrócić mojej uwagi od głównej gwiazdy wieczoru. A tuż po biegu pojawiły się łzy szczęścia! :) Nic nie wygra z uczuciem spełnionego marzenia. Bo marzenia się nie spełniają, marzenia trzeba spełniać!

Dziś tak krótko, myślę że zdjęcia opiszą Wam całą resztę. A teraz pora się zbierać, bo impreza osiemnastkowa już jutro, a pojutrze... no cóż, zaczynam kurs na prawko. To dopiero początek, ale trzymajcie kciuki! ;)








niedziela, 10 sierpnia 2014

Lakiery, które wszyscy znamy

O lakierach ze sklepu Allepaznokcie w ostatnim czasie jest dość głośno w blogosferze. I ja miałam okazje je przetestować. Poniżej znajdziecie moje w pełni obiektywne opinie na temat czterech lakierów widocznych na zdjęciu obok. To, co mogę powiedzieć zgodnie o wszystkich łącznie to fakt, że mają wygodne pędzelki, dzięki czemu malowanie jest łatwe i przede wszystkim szybkie. O szczegółach każdego z nich przeczytacie poniżej :)
Biały lakier chodził za mną już od dawna. Co prawda ten, jak widać na zdjęciu obok, przeznaczony jest do french manicure, jednak ja potraktowałam nim całe paznokcie. Na buteleczkach widzimy napis "one step maxi brush". Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, że po jednym zamalowaniu porycie nie będzie idealne i dokładnie tak samo wygląda to w pozostałych lakierach, dlatego na moich paznokciach wylądowały 2-3 warstwy. Po trzeciej warstwie białego lakieru byłam w pełni zadowolona z wyglądu paznokci. Każda z warstw wysychała około 2 minut, według mnie to optymalny czas. Po 2 dniach lakier zaczął już odpryskiwać. Kolejna próba będzie już zgodna z przeznaczeniem - french manicure postaram się wykonać na moje 18ste urodziny :) Mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze i będę mogła pochwalić się pięknymi paznokciami zarówno na imprezie jak i tutaj na zdjęciach! Czy byłabym skłonna kupić kolejną buteleczkę? Zdecydowanie tak!


Kolejnym lakierem jest ten w kolorze lawendowym. W sklepie opisany jest jako "wysokiej jakości szybkoschnący". Czy zgadzam się z tą opinią? Fakt, pierwsza warstwa schła około minuty, jednak była tak przezroczysta jak biały lakier na zdjęciu powyżej. Z kolejną nie było już tak miło, po ponad 5 minutach chciałam przełożyć coś ze stołu i jeden paznokieć trzeba było malować od początku. Szybkoschnącym więc bym go nie nazwała. A jak z wysoką jakością? Tutaj też niestety nie mogę się zgodzić. Po kilku godzinach widoczne było mnóstwo "szlaczków", tak jak po wbijaniu paznokci w jakichś miękki przedmiot;) Na drugi dzień pojawi się pierwsze odpryski. Podsumowując, ani nie kryje od pierwszej warstwy, ani szybko nie wysycha, ani nie ma wysokiej trwałości, jak zapewnia producent. Mogę go polecić osobom, które lubią codziennie poprawiać manicure. Ja osobiście raczej już go nie użyję, ale kolor podbił serce mojej mamie i współpracownicom z jej pracy, dlatego już zawędrował w świat i jest przez nie zachwalany :)

Zaraz po lawendowym, na moich paznokciach pojawił się kolor turkusowy, tym razem o strukturze piaskowej. Zdjęcie obok przedstawia "stan" w trzecim dniu po pomalowaniu. W tym przypadku z czystym sumieniem przyznaję, że lakier jest wytrzymały. Maluje się nim dość łatwo i przyjemnie, z tym że tu także konieczne są dwie warstwy. Jeśli chodzi o strukturę, to już zależy od gustu ;) Ja osobiście uwielbiam piaskowy efekt, inni za nim nie przepadają. Zawsze to coś nowego niż kolejny "zwyklak".

Do testów pozostał jeszcze kolor kremowy, ale ten jeszcze przede mną. Pierwszy test w przyszłym tygodniu, tak jak wspominałam wyżej - na rodzinną imprezę osiemnastkową ;) Taki neutralny, naturalny kolor przydaje się zawsze, mam nadzieję, że jego jakością również się nie zawiodę. Jak spisze się na moich paznokciach dowiecie się już za tydzień ♥

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Pomagam, bo lubię!

Od pewnego czasu jedną z najczęściej odwiedzanych przeze mnie stron jest Miejskie Centrum Wolontariatu. Codziennie z zaciekawieniem sprawdzam, czy nie pojawiła się nowa oferta, gdzie mogłabym pomóc. Znajdują się zwolennicy takiego pomagania, są też jednak i przeciwnicy - bo jak można robić cokolwiek za darmo?! Ja jednak nie uważam, że robię coś "za darmo", ale o tym później.

Jak zaczęła się moja przygoda z wolontariatem?
Od małego lubiłam pomagać. Zawsze chciałam zostać wolontariuszem we wrocławskim schronisku, pomagać tam zwierzętom, wyprowadzać psy na spacer. Szkoda że ośrodek jest tak "samodzielny", że pomocy rzekomo nie potrzebują. No cóż. Później biegowa przygoda wzbudziła we mnie chęć zobaczenia, jak Maraton wygląda "od środka". Ten bliski kontakt z ludźmi, uśmiech na ich twarzach kiedy staram się im pomóc, cała zaangażowana ekipa... to zdecydowanie czynniki, które pokochałam. A teraz jakoś już samo leci, to chyba uzależnienie od wolontariatu haha :)

Jakie są korzyści bycia wolontariuszem?
Dla mnie to przede wszystkim uśmiech drugiego człowieka płynący z bezinteresownej pomocy. To także okazja na poznanie świetnych ludzi! Ale co poza tym? Zyskujemy cenne doświadczenie, uczymy się pracy z ludźmi, zdobywamy przydatne "branżowe" kontakty, a przede wszystkim zaświadczenie o odbytym wolontariacie, które bardzo często robi pozytywne wrażenie na przyszłym potencjalnym pracodawcy.

Wolontariat zmienił trochę mój charakter, sprawił że jestem odważniejsza, uwielbiam poznawać nowe rzeczy, nie boję się przygód. Daje mi ogromną satysfakcję, bo nawet samą obecnością tam czuję się potrzebna.

Wiele osób ma wątpliwości, że się nie sprawdzi, że coś pójdzie nie tak, ale pamiętajcie - kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa! :) Wolontariat do niczego Cię nie zobowiązuje, a przynosi wiele korzyści, radości, satysfakcji. Każdy może spróbować, do wielu ofert nie trzeba być nawet pełnoletnim.



Ja, jak na razie, mam na swoim koncie jedynie wolontariat sportowy, ale jeszcze wszystko przede mną. Chciałabym współpracować też z dziećmi, jednak w tym przypadku konieczna jest większa odpowiedzialność, zaangażowanie, opanowanie. Może w najbliższej przyszłości spróbuję czegoś nowego :) Na swoim koncie mam już 4 wydarzenia, podczas których byłam wolontariuszką, przy czym dwa z nich nie były jednodniowe. Teraz z niecierpliwością czekam na możliwość ponownego zapisu do pomocy przy maratonie. Spróbujcie sami! W Waszej okolicy z pewnością poszukują niejednego wolontariusza. A jeśli po tym jednym razie nie zechcesz pomagać jeszcze więcej... no cóż, pewna dawka egoizmu kryje się w większości z nas ;)


Bluza: Sheinside | Szorty: Sheinside | Biały lakier: Allepaznokcie 

Wspomniana bluza właściwie okazała się zwykłą cienką bluzką z kapturem. Chyba pierwszy raz zawiodłam się na ubraniach z ich sklepu. Najciężej jest trafić z rozmiarami, ale to już raczej kwestia naszego mierzenia się. Gorzej z materiałami, kiedy rzeczywistość nie zawsze przedstawia to samo co zdjęcia ;)

 W kolejnym poście znajdziecie recenzję na temat lakierów Allepaznokcie - tego, który widzicie obok i na zdjęciach powyżej oraz trzech innych :)