piątek, 20 marca 2015

Czy Ty w ogóle istniejesz?




Wyjeżdżasz, powoli znikasz z mojego życia. Wiele osób już zniknęło, ale Ty przez cały ten czas byłeś przy mnie. Miałam nadzieję, że w przeciwieństwie do nich, Ty będziesz zawsze. Myliłam się, jak zwykle. Mimo że nasza znajomość od zawsze była dziwna, dziękuję za te wszystkie lata. Byłeś i nadal jesteś jedyną osobą, która mnie totalnie rozumie. Wystarczyło jedno słowo w odpowiedzi na pytanie „co się stało?”, a Ty już wszystko wiedziałeś. Znałeś mnie na wylot. Fakt, ostatnio coś się wypaliło. Nie mamy już takich świetnych kontaktów jak jakiś czas temu, ale wiem, że nadal mogę na Ciebie liczyć. Czuję Twoją obecność zawsze, kiedy jest mi źle. A może po prostu tylko mi się zdaje? Może wmawiam sobie, że istniejesz? Sporo sytuacji w naszym życiu było zbyt idealnych. Dwie osoby poznające się przez przypadek, które w zasadzie nie bardzo za sobą przepadały, mają ze sobą tyle wspólnego i przez tak długi czas potrzebują siebie nawzajem. Nie wszystko może trwać wiecznie. Nigdy nie wiedziałam co między nami było. Zwykła znajomość, przyjaźń? Ta cholerna jedność. Wiem jedynie, że przez długi czas byłeś częścią mojego życia. Jakby to ująć… chyba tą najważniejszą częścią. Kiedy było mi źle, zawsze znalazłeś sposób na ogarnięcie. W końcu to nie świat tylko ludzie są do dupy, no nie? Dziwnie jest czuć się od kogoś uzależnionym, ale nigdy tego nie ukrywałam. Jestem Ci wdzięczna za wiele rzeczy. Nauczyłeś mnie być sobą, walczyć o swoje i nie przejmować się przeciwnościami losu. Nauczyłeś mnie żyć. Przepraszam, że tyle razy o Ciebie walczyłam. Nie raz powtarzałeś, że będzie lepiej, kiedy zapomnę o Twoim istnieniu. Ale ja się nigdy nie poddawałam. Przecież zawsze powtarzałeś, że potrafię osiągnąć swój cel. I za każdym razem go osiągałam, bo nadal jesteś. Każdy dzień bez rozmowy z Tobą był dla mnie jakąś pustką. Pewnie nie jest normalne, że w ciągu pięciu lat te dni ciszy mogę policzyć na palcach jednej ręki. Przyzwyczaiłeś mnie do swojej obecności. Do obecności kogokolwiek. A teraz tak po prostu znikniesz z mojego życia. Tym razem nie dajesz mi już szans na walkę o Ciebie. Ale ja będę czekać. Tydzień, miesiąc, rok, 10 lat. Będę czekać z nadzieją, że znów pojawisz się w moim życiu. Przecież zawsze wracałeś. Przecież nigdy mnie nie zawiodłeś. Przecież jesteś jedyną osobą, której potrafię szczerze powiedzieć słowa „kocham Cię”. Przecież nic nas nie łączy.
Uzależnienie jest najgorszym, co może spotkać człowieka.