piątek, 22 maja 2015

Gubię sens gdzieś

W każdym kolejnym dniu widzę coraz mniejszy sens tego, co robię. Matury minęły, nadeszły najdłuższe wakacje w życiu - cieszyć się czy płakać? Plany były dobre. A jak plan dobry to z wykonaniem zazwyczaj zdecydowanie gorzej. Co teraz? Jak będzie wyglądało moje życie? Co z moją przyszłością? Studia? Praca? A co z dawnymi znajomymi? Czy stare przyjaźnie się utrzymają? Pytań jest wiele, odpowiedzi zdecydowanie mniej. Zaczynam się gubić. Gubię się w dorosłym świecie.





Ale przecież wszystko co robimy ma jakiś sens. Nie zawsze go widzimy, ale zawsze jest. Każde wydarzenie sprawia, że jesteśmy bardziej doświadczeni. Wiemy więcej, potrafimy więcej. Lepiej poznajemy innych i samych siebie. Każda nowa znajomość ma jakiś sens. Nieważne czy kochasz wszystkich czy z zasady nienawidzisz ludzi. Bo każdy z nich wprowadza w nasze życie coś zupełnie nowego.

Po co mam iść na tą imprezę? Ta oferta pracy jest bezsensowna. Dlaczego mam znowu sprzątać? Nie robię tego, i tak się nie nauczę. Uprawianie sportu nic mi nie da. Nauka do niczego mi się nie przyda. Nie chcę. Nie potrafię. To nie ma sensu.
Znasz to? Milion wymówek do każdego zajęcia. Za każdym razem jesteśmy przeciwko. A gdyby tak podejść do życia zupełnie inaczej? Na imprezie się wybawisz, poznasz nowych ludzi. Każda praca jest nowym doświadczeniem, krokiem w przyszłość. Czasem fajnie jest spędzić dzień w uporządkowanym otoczeniu. Każda próba sprawia, że umiesz coraz więcej. Każda forma aktywności przyniesie Ci wiele korzyści. Bez nauki nie zdziałasz zbyt wiele. I wiesz co? Potrafisz. Potrafisz wszystko. Naprawdę! Wystarczy, że zechcesz. Że się postarasz. Uwierzysz, że to zrobisz. Nie poddawaj się, bo nawet nie wyobrażasz sobie ile pięknych chwil może jeszcze dać życie. A każda z tych chwil ma ogromne znaczenie.





Koszulka "Life goes on": KLIK | Legginsy "Work out": KLIK | Skarpetki: KLIK

niedziela, 3 maja 2015

Ma... ma... matura!

Cofniesz czas? Proszę! W końcu zacznę się uczyć... Ale to naprawdę jeszcze nie jest najlepszy moment. Jeszcze nie jestem gotowa. To jeszcze nie czas na maturę...

Jakby nie patrzeć, pierwsze dwa tygodnie maja zadecydują o moim życiu. Większość mówi, że matury to nic takiego. Na studiach będę pisać regularnie takie egzaminy. Fakt, jednak to właśnie wyniki matur zadecydują o tym, czy dostanę się na wymarzone studia, a co za tym idzie - czy będę robiła w życiu to, co naprawdę chcę robić. Sporo maturzystów nie odchodzi od książek już od kilku miesięcy. Ja za to mam wrażenie, że w ciągu ostatnich 2 tygodni zrobiłam i nauczyłam się więcej niż przez ostatnie 6 lat, a przynajmniej 3 lata liceum. Czy to dobrze? Ważne, że robię cokolwiek. Wiem, że mimo wszystko z lekcji też sporo wyniosłam. Wystarczy podsumować tę wiedzę i zebrać w całość. Nic więcej już raczej nie zrobię - kilka powtórek i streszczeń lektur podczas majówki i dajemy z siebie wszystko!

 

Wiem jednak, że mam małą przewagę nad większością. A może nawet nie taką małą, bo to jeden z głównych kluczy do sukcesu. Spokój. Nie stresuję się, nie panikuję, nie mdleję, nie łykam tabletek i ziółek uspokajających od tygodnia. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to super. Jeśli coś pójdzie nie tak, trzeba szukać innego wyjścia. Wyjście jest zawsze, trzeba tylko chcieć. Jakiś czas temu usłyszałam, że po egzaminie na prawo jazdy, matura nie będzie mi straszna, bo tamtejszy stres przewyższy nad wszystkim. Czy to prawda? Nie mam pojęcia, ale wiem jedno. Wtedy też się nie stresowałam. Miałam identyczne podejście. Widziałam jak wszyscy w poczekalni siedzieli, wychodzili z siebie, jeden stukał palcami, drugi tupał nogą. Kolejni wracali z egzaminu załamani. No cóż, "najwyżej nie będę jedyna". Ale to właśnie ten spokój i opanowanie, pomogły mi w sukcesie. Wygrałam z samą sobą i swoimi słabościami.


Nie ukrywam, że przydałoby się jeszcze trochę czasu, choć znając życie i tak nie zrobiłabym więcej. Słynę z tego, że odkładam wszystko na ostatnią chwilę, a później narzekam że nic nie zrobiłam i nie starczy mi czasu. Ale jakoś się udaje. Zawsze dopnę swego. Może i tym razem szczęście będzie ze mną. Trzymajcie kciuki, żeby nie wypisały mi się wszystkie długopisy i żeby nie rozładował się kalkulator! ;)