sobota, 21 maja 2016

Studia zniszczyły mi życie...


Czy tytuł na pewno jest trafny? Może zbyt ostro je oceniam, w końcu jestem dopiero na pierwszym roku. Ale przecież miało być tak pięknie. Cofając się w czasie...
Rówieśnicy wciąż powtarzali, że nie wiedzą co robić. Mijały lata, do matury coraz bliżej, a ja wciąż trzymałam się jednego - ekonomia to coś, co mnie interesuje. To coś, co naprawdę chcę robić i będę dążyć w tym kierunku! Z bijącym sercem czekałam na wyniki rekrutacji na studia. Udało się! Będę robić w życiu to, o czym marzyłam! Finanse, rachunkowość, przecież w liceum ekonomia była moim ulubionym przedmiotem i naprawdę nieźle mi szło. Pierwszy semestr, pierwsza sesja, pierwsze oblane egzaminy. Miało być świetne studenckie życie, a nawet nie potrafimy ze sobą rozmawiać w grupie. Nie potrafimy znaleźć wspólnego języka, nie mówiąc już o wspólnej pasji, wspólnych wyjściach. Jedyny temat - uczelnia. A właściwie narzekanie na nią i pytania co my tu właściwie robimy... Pierwsza sesja zaliczona, zbliża się druga, a łzy w oczach na myśl o niej wcale nie ustają.



Najsensowniej byłoby to wszystko rzucić i zająć się tym, co naprawdę mnie interesuje. Jednak to nie takie proste. Co miałabym robić? Przecież szkoda mi tego jednego roku nauki... Z drugiej strony lepiej byłoby stracić jeden rok niż obudzić się po piątym. Myślałam że coś się zmieni. Że tylko sobie wmawiam, że przestało mnie to interesować, bo męczą mnie egzaminy i zaliczenia, a tak poza tym wszystko jest w porządku.




- Gdzie studiujesz?
- Ekonomiczny!
- Ooo czyli jednak! I jak, fajnie jest?
- W sumie... w sumie nie. Chyba przestało mnie to interesować...
- Kurcze szkoda. Czyli zmieniasz studia?

- Yyyy...

Ostatnia rozmowa z osobą, która dawniej była moją "nawigacją" w życiu, sporo mi uświadomiła. Uświadomiła mi jak wiele tracę żyjąc w ten sposób. Nie spełniam się, a skoro męczę się teraz to będę się męczyć w tej dziedzinie do końca życia. Mimo wszystko dalej mam nadzieję że coś się zmieni. Ale przecież wolny czas mogę wykorzystać w inny sposób. Skoro moją pasją przez wiele lat było fotografowanie, to dlaczego nie robię nic w tej kwestii? Dlaczego odpuściłam zabawy z grafiką komputerową? Nie czytam, nie próbuję, nie uczę się. Boję się porażek i przeszkód, które mnie napotkają. Czas na zmiany. Pora urozmaicić swoje życie, zdobyć nowe umiejętności. Przecież nie chcę obudzić się "z ręką w nocniku" i za 4 lata zostać z papierkiem magistra, niechęcią do pracy w tym zawodzie i zerowymi umiejętnościami w innym temacie, prawda? Zbliżające się wakacje to idealny czas na zmiany, ale ja zaczynam już teraz! Później mam nadzieję dojdzie jeszcze jakaś praca, która dzięki zarobkom pozwoli mi rozwijać zainteresowania. Trzymajcie kciuki :)
A Ty, co robisz dla siebie?



27 komentarzy:

  1. Jestem na trzecim, ostatnim roku studiów licencjackich na kierunku Bioinformatyka. Uczelnia do najlepszych nie należy, a po pierwszym roku z setki osób zostało marne 30. Skład się trzyma, i mimo tarć jakoś dajemy sobie radę z ostatnia już sesją. Podjęcie właściwego kierunku studiów to ważna decyzja, ale i ważne, aby się zbyt szybko nie zniechęcać. Pamiętaj, że pierwszy rok - służy do odsiania większości ludzi, i to w dość niesprawiedliwy sposób. Nie warto zatem zamykać sobie drogi na wyższe uczelnie tylko z powodu drobnych niepowodzeń. Ten 'papierek' na rynku pracy ma praktycznie każdy, i wyższe wykształcenie stało się jednak normą. Trzymam za Ciebie kciuki, a sama szykuje zmarnowane studjami cztery litery na magisterkę ;)
    Biżuteria handmade - 4kajko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczescie skończyłam w tym kierunku co mnie od lat interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. za rok kończę magistra właśnie z rachunkowości, ale nie wyobrażam sobie robić czegoś innego. Znam dziewczynę, która 3 lata studiowała 3 różne kierunki - co roku zaczynała od początku. Czasem warto walczyć o swoje marzenia, nawet jeśli możemy osiągnąć to dopiero przed 30stka

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja studiuję finanse i rachunkowość na ekonomicznym i muszę przyznać, że w pierwszym roku też czułam się niepewna. Nie wiedziałam czy to dobry wybór. Ale drugi rok dużo zmienił, bo zrozumiałam, że uczą nam tam rozległej wiedzy żebyśmy znaleźli swoją niszę i się w niej rowijali.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie działaj pod wpływem impulsu. Zastanów się spokojnie, przemyśl za i przeciw. Czasami lepiej stracić jeden rok, niż całe życie pracować w zawodzie, który nam nie leży.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o szminki, to w regularnej cenie kosztują niecałe 30 zł obie.:) A co do studiów to raczej mam rację, bo pierwszy rok to zawsze 'przesiew', straszą studentów najcięższymi przedmiotami (przez co niestety tym zrażają) i patrzą komu naprawdę zależy i kto da radę się z tego wykaraskać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spokojnie, pierwszy rok zawsze tak wygląda- nowa uczelnia, nowy wykladowcy, zupelnie obece osoby, duuuzo egzaminow- wszystko to tak zbiega się w czasie, że wychodzi się z głową wielką jak arbuz!
    mialam identycznie, też chcialam wszystko rzucić, czulam niepewność- ale stwierdzilam, że przecież nie mogę się poddać- nie ja :)

    Po za tym, na pierwszym roku, uczą zazwyczaj takich przedmiotow ogolnych, często mających malo wspolnego z kierunkiem studiow, dopiero pozniej wszystko się rozkręca i nabiera jakiegoś ksztaltu :) nie zrażaj się :)

    Głowa do góry- nie taki diabeł straszny :)


    WrocLOVE <3

    milego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  8. To normalne, że przekuwając pasję w zawód człowiek się zniechęca. Pasja jest od czasu do czasu, zawód jest non stop... dlatego warto mieć odskocznię a Twoją odskocznią z tego co piszesz jest fotografia więc zajmuj się tym, nie odpuszczając jednocześnie studiów. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami jednak są na naszej drodze przeszkody, które uniemożliwiają nam dążenie o tego co lubimy i chcemy robić

    Życzę Ci dużo wytrwałości i powodzenia
    Pozdrawiam
    https://ladonnamodernaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę ci powodzenia. :)
    Świetny blog i zostaje na dłużej xbaeoliwiaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. JA aktualnie zmieniłam swoje życie. Mianowicie w gimnazjum marzyłam o nauce w dobrej szkole studiach i tak dalej. Jednak gdy poszłam do Wrocławia (mieszkam 42 km od Wro) do liceum wszystko się zmieniło. Ciągłe dojazdy, nauka mnie męczyłą, ludzie jacyś inni, ani z nimi pogadać, ani pośmiać. Czułam się jakoś dziwnie, cała ta sytuacja przerosłą mnie. Zaczął się stres , troszkę póżniej "mini depresja". Nie miałam ochoty na nic, nawet na spotkania z przyjaciółmi lub chłopakiem. Wkońcu powiedziałam stop. Nie chce się męczyć i tak dalej zyć, bo nie jestem szczęśliwa. Teraz po dwóch miesiącach od przeniesienia się do liceum w moim mieście czuje się o wiele lepiej. Mam czas i ochotę na wszystko to czego nie robiłam chodząc do liceum do Wrocławia. Zaczełam współpracę z Orfilame i róznież to dało mi dużo motywacji i siły. Pokochałam to, że roiąc to co lubie i bawiąc się mogę zarabiać fajne pieniądze i pomagać innym ;)
    Życzę Ci powodzenia i nigdy się nie poddawaj ! :* Buziaki !

    moszovska-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Własnie! Skoro uwielbiasz fotografować, to czemu nie isc dalej? :*

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja czuję, że pięć lat zmarnowałam, kierunek mi się podobał, mieliśmy zgraną paczkę - pod tym względem nie mogłam chyba trafić lepiej, ale pracą po znacznie gorzej, żałuję, że od razu nie poszłam na to co teraz. Żałuję, że podjęłam jeszcze wtedy drugiego kierunku. Ekonomistów jest dużo na rynku, ale myślę, że to zawód przyszłościowy. Może nie rezygnuj, tylko zacznij robić coś dodatkowego, może kiedyś okaże się to dobrym połączeniem? Teraz i tak jest lepiej, bo masz 3-letnie studia licencjackie, potem możesz na magisterkę iść na coś zupełnie innego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie największym koszmarem była pierwsza sesja, chciałam rzucać studia i generalnie bardzo kiepsko to wszystko znosiłam, mimo iż wyjątkowo wszystko wtedy zdałam za pierwszym razem. później było raz lepiej raz gorzej, ale miałam fantastycznych znajomych przez ten cały czas, trzymaliśmy się naprawdę na dobre i na złe, wkręciłam się w organizacje studenckie i znalazłam swoje miejsce na wydziale. później nieco się to wszystko poplątało, przedłużyło, ale na szczęście skończyło się na tytule magistra. ;) z pracą jest ciężko, ale jeszcze czekam na swoją chwilę, dałam sobie trochę czasu, bo nie zawsze jest kolorowo od razu. ale nie zamieniłabym tych wszystkich doświadczeń na nic innego, sporo się nauczyłam i nie tylko na studiach, ale przede wszystkim życia. :)
    generalnie, nie zniechęcaj się, ale faktycznie, jeśli czujesz, że to nie to, to nie wahaj się, tylko zmieniaj czy rezygnuj. raz się przecież żyje! :)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli Twój brak zainteresowania kierunkiem wynika z faktycznego braku zainteresowania kierunkiem a nie ogólnie rozczarowaniem studenckim życiem i studentami, to dobra zmiana jest jak najbardziej słuszna. Nie ma co zwlekać, jeśli czujesz, że marnujesz czas, a być może i życie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zaczynam studia od października i też obawiam się, że będę to znosić tak ciężko jak ty.
    Pozdrawiam!
    http://adellaidee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam tyle myśli po przeczytaniu tego postu... Niby dopiero pierwsza klasa liceum ale już wątpię w to co chcę robić...

    OdpowiedzUsuń
  18. moje doświadczenie jest takie, że im dłużej w czymś tkwię, tym trudniej dokonać zmiany. warto szukać i być wiernym temu, co nam sprawia frajdę i co kochamy. coś, co nudzi, nie będzie fascynować tylko dlatego, że poświęcimy temu kilka lat. u mnie tak to nie działa

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze? Ja jestem na profilu ekonomicznym w technikum. Teraz trzeci rok. Przedmiot ekonomia w liceum a to co nas uczą to całkiem inny świat. Ze swojego doświadczenia powiem ze rachunkowość nie jest taka zła. Cala ja rozumiem co jest dziwne bo prawie każdy z mojej klasy ja oblewa. Ale i tak mysle ze nie będę jej kontynuować juz nigdzie. Byłam nawet na praktykach i to utwierdziło mnie jeszcze bardziej w tym jak to wszystko jest nudne

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze? Ja jestem na profilu ekonomicznym w technikum. Teraz trzeci rok. Przedmiot ekonomia w liceum a to co nas uczą to całkiem inny świat. Ze swojego doświadczenia powiem ze rachunkowość nie jest taka zła. Cala ja rozumiem co jest dziwne bo prawie każdy z mojej klasy ja oblewa. Ale i tak mysle ze nie będę jej kontynuować juz nigdzie. Byłam nawet na praktykach i to utwierdziło mnie jeszcze bardziej w tym jak to wszystko jest nudne

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie niestety teraz matura ;( Wybór studiów jest niestety bardzo trudny, jestem na profilu dziennikarskim w liceum i niestety przestało mnie to już interesować. No ale cóż, może jakieś studia się znajdą ;D

    Pozdrawiam, luxx400.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie martw się i głowa do góry. Ja studiowałem psychologię w biznesie i jakoś sobie poradziłem. Nie jest tak źle. Jeżeli masz taką kiepską grupę, to nic na nich nie poradzisz. Uczysz się dla siebie, a nie dla nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dokładnie tak robić to co się lubi to najważniejsze. Mnie się ekonomia zawsze kojarzy z pracą w kancelariach takich ta accounting warsaw Wydaję mi się, że to dość dochodowe zajęcie. Ale jeśli jesteś na pierwszym roku to jeszcze wszystko przed Tobą. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja studiowałem informatykę i na początku też mi się nie podobało, ale nie zrażałem się od razu. I dobrze bo teraz nie żałuję swojej decyzji i jestem zadowolony że mogłem skończyć studia. Czasami jest ciężko, ale trzeba to przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Studia z pewnością warto wybrać zgodnie z zainteresowiami, pasją i tym co się lubi, a nie na siłę, ale rachunkowość też z pewnością się w przyszłości przyda. Szczególnie gdy np. założysz własną firmę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pomyśl, że po ekonomii mogłabyś zrobić kurs doszkalający i zostać księgową. Doradzać firmom, w jaki sposób mają zarządzać zasobami. Czy to nie jest interesujące? Na pewno dobrze by ci się wiodło.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja na szczęście trafiłam z wyborem studiów i teraz pracuję w wymarzonym zawodzie także jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń