sobota, 4 marca 2017

Jak zaoszczędzić?

Jestem studentką i zajmuję się przede wszystkim nauką - nie pracuję. W tym momencie większość z Was zada sobie pytanie: "Co ona w takim razie wie o oszczędzaniu?". A no coś tam wiem... W ciągu ostatnich lat kupiłam sobie sama laptopa, lustrzankę, wcale nie taniego smartfona, na wszelkie zakupy brałam w 95% ze swoich własnych oszczędności, a teraz... teraz rozglądam się za samochodem, który do najtańszych inwestycji nie należy. Pewnie wydaje Wam się, że to błahostki, które nic sensownego nie wniosą w Wasz budżet... Sama przekonałam się jednak, że to doskonałe metody na rozpoczęcie oszczędzania i gromadzenie pierwszych funduszy. Nie będę oczywiście wypisywać tu słynnego "zgaś światło" czy "zakręcaj wodę myjąc zęby". Zresztą sprawdźcie sami. Zaczynajmy!


♦ Rób listę rzeczy, których potrzebujesz w najbliższym czasie i szukaj promocji. Kosmetyki, ubrania, dodatki do domu, jedzenie, przybory do szkoły/na uczelnię. Podsumowując nasze miesięczne zakupy często potrafi uzbierać się niezła suma. Jednak kiedy zliczam ile zaoszczędziłam na rabatach - jestem mile zaskoczona! Zazwyczaj robię większe zakupy podczas promocji w drogeriach. -50% to wcale nie tak mało, a można zaoszczędzić nawet na szamponie i paście do zębów. Już niedługo startują coroczne weekendy zniżek. Chyba warto wydać 5zł na gazetę i zaoszczędzić przy tym kilkadziesiąt złoty na wcześniej upatrzonych ubraniach? Warto przeglądać gazetki supermarketów, gdzie często znajdziemy promocyjne hity.

♦ Idź na zakupy z listą potrzebnych rzeczy i walcz ze swoimi zachciankami! Wielokrotnie zdarzyło mi się przy kasie wziąć batona, jednak po chwili go odłożyłam. Nie, nie przyszłam tu po niego. Na takich codziennych głupotach potrafiło znikać mi 100-200zł miesięcznie. Jasne, czasem planuję kupić coś słodkiego, nie przesadzajmy. Ale planujmy to z głową :)

♦ Oszczędzaj do skarbonki. Raz w tygodniu, czasem co dwa tygodnie, opróżniam swój portfel z drobniaków. Wysypuję wszystkie monety i wkładam znów do portfela tylko po jednej monecie z każdego nominału. Reszta trafia do skarbonki. Dzięki temu nie zauważam znikających pieniędzy, a po kilkunastu miesiącach uzbiera się nam naprawdę spora suma, którą można wydać na coś większego a nie na błahostki.

♦ Koniec z jedzeniem na mieście! Na to szło mi chyba najwięcej pieniędzy. Warto ustalić sobie jakiś limit, np. pozwolić sobie na to raz w tygodniu. Mama czasem zostawia mi pieniądze z karteczką "kup sobie coś do jedzenia", bo nie zdążyła lub nie miała ochoty nic ugotować. Zamiast tego kupuję jakieś składniki i robię porcję obiadu w domu, a zaoszczędzone pieniądze trafiają do skarbonki. Przestałam też kupować jedzenie na uczelnię na mieście i biorę coś z domu.




♦ Zrób przegląd szafy! Tak, zaproponuję oczywiście żeby spróbować sprzedać stare rzeczy na szafiarskich portalach lub grupach na facebook'u, ale nie tylko o to mi chodzi. Przejrzyj swoje ubrania i z góry określ czego Ci brakuje. Masz wystarczająco dużo spodni, ale brakuje Ci basicowego t-shirtu? Będąc kolejnym razem na zakupach nawet nie rozglądaj się za rzeczami, które nie są Ci potrzebne. Nie musisz iść z listą, ale z trzeźwym umysłem. Pamiętaj, że czasem warto wydać więcej na jedną rzecz, która będzie nam służyła dłuższy czas, niż regularnie wydawać na "szmatki".

♦ Unikaj kina w weekendy! Bilety do kin są zdecydowanie droższe w weekendy. W tygodniu często zdarzają się zniżki "2 bilety w cenie 1" i inne, dzięki temu po jednym wyjściu w kieszeni może zostać nawet kilkanaście złotych. Kino to tylko przykład, planuj wcześniej swoje wyjścia rozrywkowe i sprawdzaj różnice cen w dane dni także na basenie, w parku trampolin, w zoo, wszędzie, gdzie masz zamiar się wybrać!

Wydaje Ci się, że to błahostki i te kilka złotych to nic? Wróć na początek posta i przypomnij sobie ile udało mi się dzięki takim błahostkom kupić! ;) Właśnie za to "nicnierobienie" i za moje zarobki z internetu już niedługo (mam nadzieję, bo poszukiwania "tego idealnego" wciąż trwają) stanie pod moim domem nowe auto. To sposoby do stosowania na co dzień. Jasne, milionów z tego nie będzie, ale od czegoś trzeba zacząć.
Zachęcam Was także do śledzenia portali i fanpage'y, które zajmują się tą tematyką na co dzień. Moi faworyci to Domowy plan finansowy i JakOszczedzacPieniadze.

Dzielcie się Waszymi sposobami na oszczędzanie w komentarzach!



Body z paskami: KLIK | Torebka na łańcuszku: KLIK

14 komentarzy:

  1. Często właśnie te błahe sposoby są przez na olewane. U mnie oszczędzanie nie jest mega źle, choć mogłoby być lepiej.
    Ostatnio będąc na zakupach wyhaczyłam płaszczyk/długi żakiet bardzo luzny w kolorze kremowym na przecenie - z 79,99 na 8,99! Byłam w szoku! ;p Najpierw zobaczyłam cenę i nie dowierzałam. Był jeden rozmiar ale stwierdziłam, że i tak muszę go mieć (na szczęscie pasował). W ten sposób zaoszczędziłam 71 zł - ogromna kwota, bo za to można mieć naprawdę wiele innych drobnostek. :)

    Chcesz to wpadnij do mnie na bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oszczędzanie to umiejętność, którą trzeba posiąść :) I nie jest to, przynajmniej na początku, łatwy orzech do zgryzienia :) Ale jak się to opanuje, to żyje się zdecydowanie lepiej :)

    http://garderobelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Oszczędzanie to nie taka prosta sprawa ale czasami wystarczy ograniczyć budżet na pewne rzeczy mniej potrzebne i da się radę, trzeba chcieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre rady. Często jest tak, ze to co jest najbardziej oczywiste jest najmniej widoczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super porady, w dzisiejszych czasach ciężko zaoszczędzić, ale nie jest nie możliwe. Super sesja zdjęciowa. z tymi promocjami to masz rację ale jak już to wy czajać w jednym sklepie albo jak jest w pobliżu drugi to i do drugiego zalecieć warto, nie opłaca się jechać pół miast do drugiego sklepu bo tam mięso jest tanie bo to nie opłacalne nie tak?

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatne porady i ogółem super wpis. Oby więcej takich! Do tego super sesja zdjęciowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne rady, bardzo ładne zdjęcia
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło się ogląda zdjęcia, masz przepiękny kolor włosów!

    Ja nauczyłam się oszczędzać pod koniec gimnazjum - wtedy najwięcej pieniędzy szło na pączki i słodycze... Urozmaicone kanapki zabrane z domu są o niebo lepsze... i zdrowsze (widać po zdjęciach i kilogramach, hahaha)
    Teraz, co kilka dni wyciągam z portfela i wrzucam do skarbonki pięcio- oraz dwuzłotówki, ostatnio ze świnki wyjęłam równe 100zł. Świetne uczucie wiedzieć, że kupuję coś sama, za własne oszczędności.. ;)

    Ps. Mam tak samo z batonikami przy kasie. Oczy chcą, ale najczęściej mija po kilkunastu sekundach.. Zamiast tego robię domowe łakocie jak np rafaello ;) Będzie miała dziewczyna reklamę, ale co tam, warto-> @fit.ella na intagramie robi słodkie cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedyny minus jaki tu widzę to to, że studiujesz, nie pracujesz więc co? Oszczędzasz pieniądze tak naprawdę rodziców? Bo nawet wydając 25zł zamiast 50zł to trzeba te pieniądze z jakiegoś źródła mieć ;) Także mało pomocne dla osób, które nie biorą kasy od rodziców, ale i tak zazdro takiej motywacji do oszczędzania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro "kupiłam wszystko za swoje" to nie - nie oszczędzam pieniędzy rodziców. Zarabiam z bloga i innych źródeł internetowych :)

      Usuń
  10. Opcja ze skarbonka jest przydatna żeby pozbyć się drobnych z portfela- mój nagminny problem :)Dzięki za dobrą radę! :)
    Zapraszam:http://purpurowyksiezyc.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobre rady, przydatny post :)
    Warto oszczędzać, gdzie się da wtedy można na więcej sobie pozwolić :)

    Bardzo ładne zdjęcia :)

    http://zanett01.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety to nie dla każdego. Czasem sytuacja zmusza, np brak czasu rano czy wieczorem, żeby zrobić sobie jedzenie do pracy. (przykład partnera) Więc drugie śniadanie kupuje na mieście, obiad również.. I pieniążki uciekają. Z kolei ja nie potrafię sie pohamować jak widzę super słodkości, nawet jeśli staram się trzymać listy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może nie na jedzenie, ale bardzo dużo tracę na kawę na mieście. W kawiarniach jestem praktycznie codziennie w tygodniu i po zliczeniu pieniędzy, które na nią wydałam aż mi się niedobrze robi :( Chyba zacznę sobie zapisywać wszystkie moje wydatki. Bardzo przydatne porady!
    MÓJ KANAŁ NA YT
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń