środa, 30 lipca 2014

Współpracowe ABC



Jako że ostatnio dostałam mnóstwo przeróżnych pytań na temat współprac, postanowiłam napisać krótki poradnik z nadzieją, że komuś się przyda :) Co należy wiedzieć zanim w ogóle zaczniemy?

W ostatnim czasie mnóstwo blogów powstało jedynie dla współprac. Uwierzcie mi, że nikt nie będzie chętnie zaglądał na stronę, która po miesiącu zaczyna już walczyć o darmowe gadżety, na które w zasadzie nie zasłużyła. I wcale nie chodzi tu o obserwatorów - bo 200 obserwatorów z wymiany "obs za obs" w żaden sposób nie równa się dwustu prawdziwym czytelnikom. Czy naprawdę dla jednego małego prezentu ktokolwiek chciałby sobie na samym starcie zniszczyć opinię? Blogowanie to pasja, a nie współprace! Zasadą sporej ilości firm jest zliczanie przekierowań z Twojego bloga na stronę ich sklepu. Jeśli nie masz stałych czytelników, nie zdobędziesz takowych wejść = ze współpracy nici. Poza tym pisanie samemu emaili z prośbami nigdy nie dorówna uczuciu, kiedy dana firma sama napisze do Ciebie z propozycją współpracy! :) Oczywiście wiadome jest, że niektóre firmy nigdy same nie wychodzą z inicjatywą, o czym dowiecie się później.



Podsumowując cały powyższy tekst, zawrę go w jednym podpunkcie.

1. Rozkręć bloga, zdobądź prawdziwych, stałych czytelników.

Nie wszyscy mają to szczęście, że firmy same trafiają na ich bloga, mimo że w przeciwieństwie do wielu innych blogerów - współpraca im się należy, jeśli tylko jej zapragną. Co wtedy?

2. Znajdź kontakt do firmy, która Cię interesuje. Większość zagranicznych firm odzieżowych, która współpracuje z blogerami, ma na stronie osobną zakładkę dla blogerów - tam wypełnisz odpowiedni formularz zgłoszeniowy. Jeśli formularz nie istnieje, poszukaj zakładki "kontakt", znajdziesz ją dosłownie na każdej stronie.

Przykładowo, kontakt do stron, z którymi współpracuję:


3. Skontaktuj się - wypełnij formularz zgłoszeniowy lub napisz email. Pamiętaj! Wiadomości do zagranicznych firm zawsze pisz w języku angielskim.



Zacznij od przedstawienia się. Napisz jak masz na imię, skąd jesteś, ile masz lat, podaj link do swojego bloga, możesz krótko napisać o czym on jest. Następnie poinformuj, że chciał(a)byś zaproponować im współpracę, opisz co możesz zaoferować. Ważne jest, aby przedstawić obecne statystyki - liczbę wyświetleń, obserwatorów, jeśli masz duży ruch na stronie, średnia liczba komentarzy pod postem również może być pomocna. Nie zapominaj używać zwrotów grzecznościowych. Pierwszy email powinien być krótki i zwięzły, dostając kilkaset takich wiadomości dziennie nikomu nie będzie się chciało czytać długiego eseju ;)

Co Ci pozostało? Czekaj na odpowiedź! Tam dowiesz się już o pozostałych szczegółach. Nie przejmuj się, jeśli dostaniesz odmowę. Następnym razem na pewno się uda, a kto nie ryzykuje ten nie wygrywa :)


Co prawda w tym podpunkcie nie mam zbyt dużego pola do popisu, bo moja historia współprac nie jest rozległa - jeszcze wszystko przede mną. Mogę natomiast wspomnieć o tych, z którymi dotychczas miałam do czynienia.

>>Aktualizacja 2017 - aktualny barter, który pozostał na moim blogu, i którego po tak długim czasie nadal polecam, to Zaful :) <<

ZAFUL - Kontakt z opiekunką jest naprawdę wyśmienity. Często w kilka minut odpowiada na wszelkie moje pytania i wątpliwości. Pierwsza paczka zadziwiła mnie niesamowicie - przede wszystkim faktem, że dotarła do mnie w KILKA dni! Lubię przeglądać ich asortyment, oferują rzeczy modne w ostatnim czasie. Jakość także jest w porządku, choć jak wszędzie trafi się jakiś "bubel". Polecam dział "Exclusive", gdzie znajdziecie ubrania lepszej jakości. W najnowszych postach możesz zobaczyć zdjęcia ubrań, które ja dostałam i szczerze polecam.

SHEINSIDE - to pierwsza firma, z jaką nawiązałam współpracę. Sprawdzają liczbę przekierowań z Twojego bloga do ich sklepu, dlatego jeśli nie masz sporej ilości stałych czytelników, nie zaczynaj. W zależności od tego jaki ruch jest na blogu, otrzymujesz odpowiednią ilość rzeczy wybranych przez siebie (ja obecnie jestem na etapie dwóch ubrań za każdym razem:) ).Zazwyczaj trzeba rozpoczynać od wishlisty - listy życzeń, czyli stworzenia w poście kolażu ze zdjęciami asortymentu ich sklepu.

CHOIES - po krótkim czasie zrezygnowałam ze współpracy. To raczej firma dla popularnych blogerów, ponieważ żądają dość sporej ilości przekierowań. Proponują małe wynagrodzenie za kliknięcie, a w porównaniu do innych sklepów - rzeczy są bardzo drogie. Z mojej strony była to jednorazowa współpraca i raczej nigdy się już na nią nie zdecyduję. Ciągłe prośby o stworzenie kolejnych wishlist po krótkim czasie stają się denerwujące.

ROSEWHOLESALE - bardzo szybki i wzorowy kontakt, a jeśli ruch na moim blogu maleje, często otrzymuję propozycję zorganizowania rozdania. Dzięki temu pojawia się więcej przekierowań na stronę ich sklepu, a ktoś z moich czytelników otrzymuje miły prezent :) Co jakiś czas otrzymuję doładowania/bony na koncie, dzięki którym mogę wybierać kolejne rzeczy.

TWINKLEDEALS - miła przedstawicielka firmy zaproponowała mi bon, abym pokazała stylizacje na blogu. Kontakt jest bardzo szybki, choć współpraca raczej z akcesoriami/biżuterią, a nie z ubraniami. Więcej niestety na razie nie powiem, dopiero zaczęłam przygodę z tą firmą.

W każdym przypadku kwota bonu/ilość rzeczy zależy od ruchu na waszej stronie oraz przekierowań na stronę sklepu! Wielocyfrowa liczba obserwatorów w niczym Ci nie pomoże, jeśli nie będą to stali czytelnicy, którzy z chęcią sami z siebie zapoznają się z prezentowanymi przez Ciebie ofertami.

A tutaj część mojej współpracowej kolekcji, większość rzeczy pochodzi z Sheinside :)


Jeżeli macie jakieś konkretne pytania, z chęcią odpowiem w komentarzach, tak aby wszyscy mieli do nich wgląd. Powodzenia!

środa, 23 lipca 2014

Najlepszy przyjaciel człowieka

Ilu z Was czytając tytuł tego posta automatycznie pomyślało o psie? No cóż, może niektórych zdziwię, ale nie znajdziecie tu nawet słowa ani o żadnym zwierzęciu, ani o człowieku. I mimo powszechnej opinii, przemierzając miasto, siedząc w tramwaju czy wspominając szkolne przerwy, z czystym sumieniem stwierdzam, że najlepszym przyjacielem człowieka jest... telefon.

Telefon w każdej postaci, najlepiej oczywiście smartfon - z dostępem do internetu. Piszemy smsy, dzwonimy, gramy, korzystamy z internetu, robimy zdjęcia, sprawdzamy pocztę czy używamy innej z milionów powstałych aplikacji. Czy istnieje osoba, która ani razu chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego nie wyciągnęła telefonu wpatrując się w niego bez celu i przewijając menu? Szczerze, nie sądzę. Ciężko jest znaleźć kogokolwiek, kto siedzi sam i nie trzyma w ręce telefonu i jest to coraz częstsze zjawisko spotykane wśród dzieci.

natablicy.pl

Fonoholizm, czyli uzależnienie od telefonu komórkowego, jest już bardzo powszechnym problemem, którego nie warto lekceważyć. Czym się objawia? Przede wszystkim długim czasem łącznych połączeń (jeśli rozmawiamy z innymi "o niczym") lub ogromną ilością wysłanych sms-ów. Kiedy nie mamy przy sobie telefonu, ogarnia nas niepokój, czujemy się przysłowiowo jak bez ręki. Kolejnym aspektem jest fakt częstego spoglądania na telefon - "może jednak ktoś dzwonił, może jednak przyszedł jakiś sms?".

Może to skutkować zaburzeniami snu, odżywiania, kłopotami ze skupieniem się w szkole i w pracy, ubogim słownictwem, problemami z komunikowaniem się w rzeczywistym świecie, brakiem zainteresowań i pasji.

Warto przyjrzeć się swoim zachowaniom - czy nie uciekasz przed spotkaniem z samym sobą?

onet.pl

Kiedy telefony komórkowe nie były tak popularne jak obecnie, a obiektem umożliwiającym komunikację na odległość był telefon stacjonarny, wszystkie nasze problemy i sprawy prywatne zostawały w ścianach naszego domu. Teraz dzielimy się naszym życiem z całym światem poprzez rozmowy w miejscach publicznych. Niejednokrotnie odmawiamy też osobistych spotkań z drugą osobą, bo przecież wszystko opowiedzieliśmy już sobie telefonicznie.

Pierwsza rozmowa z wykorzystaniem telefonu komórkowego została wykonana 15 lipca 1973 roku i właśnie z tej "okazji" 15.07 ogłoszony jest dniem bez telefonu. Mimo że nie jest to oficjalne święto, ilu z Was wytrzymałoby cały dzień nie używając komórki?

Nie chciałabym nikogo moralizować, jednak warto pomyśleć, czy to wszystko zmierza w dobrą stronę? Jakie są Wasze odczucia dotyczące telefonów komórkowych?

A na zakończenie humorystyczny akcent w temacie :)


sobota, 19 lipca 2014

Jestem gruba!

Tytuł posta mówi sam za siebie. Po prostu jestem gruba. Nie mogę się już na siebie patrzeć i nie mogę znieść wzroku innych na sobie. Chodzę tylko w luźnych T-shirtach, żeby nie było widać mankamentów mojej figury. Kiedy tylko oglądam telewizję, czuję się jeszcze gorzej. Te wszystkie aktorki, modelki... Są takie szczupłe, tak pięknie wyglądają! One to mają powód do radości. A ja? ...


























Jedyne co mi pozostało to chodzić i narzekać. Gdybym tylko mogła, nie jadłabym nic, żeby zrzucić te kilka kilogramów. Ale przecież muszę jeść... A słodycze są takie dobre! No ale przecież nic nie zrobię. Ponarzekam sobie trochę, poskarżę się wszystkim jaka jestem gruba i jak nienawidzę swojej figury. Bo co więcej mogę?!


























Powyższa część posta była oczywiście jednym wielkim sarkazmem. Natchnęły mnie dziewczyny, które na jednej z grup motywujących do ćwiczeń zaczęły wstawiać swoje zdjęcia (na których naprawdę wyglądały jakby miały sporą niedowagę) i pytały ile powinny jeszcze schudnąć. Zbyt często przesadnie wychudzone modelki wyznaczają nam priorytety. Ale to jeszcze nic, że dziewczyny zawzięcie dążą do niedowagi... Bo robią to w taki sposób, jaki przedstawiłam wyżej - narzekaniem. To naprawdę demotywujące dla osób, które mają kilka kilogramów więcej. Istnieje prosta zasada - nie masz stwierdzonej otyłości? NIE JESTEŚ GRUBA! A jeśli waga rzeczywiście wskazuje kilka kilogramów więcej, czy nie prościej jest zjeść owoc zamiast kolejnego batona, przejść się spacerkiem zamiast jechać autobusem i przestać narzekać?

Czasem warto wziąć się w garść, pokazać się od całkiem innej strony, zamiast chować pod kolejnymi stertami luźnego materiału. Bo dopóki nie uwierzysz w siebie, nawet ważąc 40kg przy 165cm wzrostu będziesz gruba. Będziesz gruba w swoim umyśle, bo ciągle to sobie wmawiasz. To nie modelki i aktorki są wyznacznikiem obecnych trendów. To nie one powinny decydować o tym jak masz wyglądać. To Twoje życie, Twoje ciało, Twoje decyzje, Twój umysł. Świat nie jest taki okropny, zrozumiesz to jeśli tylko zmienisz swoje nastawienie. Warto czasem pomyśleć o innych. Jak poczułabyś się na miejscu naprawdę otyłej osoby, która przykładowo jest chora i nie może schudnąć, kiedy mijając przysłowiowe "patyczaki" usłyszałabyś z ich ust "ale jestem gruba...". Takie myślenie burzy akceptację samego siebie wielu osób. Warto czasem popatrzeć na rzeczywistość, na otaczający nas świat i nie zamykać się na telewizyjne i brukowcowe stereotypy. A następnym razem patrząc w lustro, zamiast tytułowych słów wypowiedz magiczne "jestem piękna!" i uwierz w to. Ewentualnie tak jak ja, naciesz się swoim brzuchem rano, póki nie stanie się codziennym rosnącym "śmietnikiem", a na resztę dnia o nim zapomnij :D Pozostało jedynie się uśmiechnąć! :)


...



sobota, 12 lipca 2014

Pomysłowe prezenty

Ile razy zdarzyła Ci się sytuacja, że złudne nadzieje o wspaniałym prezencie legły w gruzach? Wymarzony prezent wciąż pozostaje marzeniem, a kolejny bibelot kurzy się na biurku, do czasu aż go nie wyrzucisz bez bólu serca. A w drugą stronę - ile razy podczas dawania prezentu przez Ciebie na twarzy obdarowywanej osoby dało się zauważyć smętny, sztuczny uśmiech? Większość z Was bez wahania odpowie na pytania "sporo". I to zdecydowanie o "sporo" za dużo!
Jestem zwolenniczką prezentów praktycznych lub tych miłych, od serca i pomysłowych przy okazji. Wiadomo, że każdy prezent jest miłym gestem i z każdego otrzymanego należy się cieszyć, jednak sama wiem czego szczerze nie znoszę i nie odważyłabym się dać komuś przykładowo zwykłego kubka - pewnie setnego do kolekcji, której już nie ma gdzie upychać, a to bardzo częsty podarunek. Uwielbiam tworzyć prezenty i poświęcać im czas, aby były dopracowane, dlatego jeśli szukasz czegoś szybkiego i banalnego jak wcześniej wspomniany kubek, niestety się zawiedziesz :)

1. Butelkowa słodkość

Butelki wykonane były dla załogi zespołu Bethel, stąd "Bethel Bus" w tle ;) Prezent spersonalizowany - cukierki M&M's zostały oddzielone kolorystycznie i wrzucone do ozdobnej butelki (kupiona w Nanu Nana) tak, aby utworzyć kolory reggae. Świetnie wygląda także z wymieszanymi wszystkimi kolorami, butelkę można zastąpić mniejszym pojemniczkiem - dowolność i pomysłowość mile widziana, a prezent za każdym razem robi ogromne wrażenie na solenizantach!



2. Zasypane skarby

W tym przypadków również spersonalizowany prezent, praktyczny, a zarazem przyjemny dla oka. W tym wykonanym przeze mnie w środku znalazł się kubek termiczny, którego zapragnęła solenizantka, a także fingerboard, czyli deskorolka na palce, jako że chciała uczyć się jazdy na prawdziwej - symbolicznie ją dołączyłyśmy :) A wszystko zasypane słodyczami i opakowane w śliczne pudełko. Otwieranie prezentu i odkopywanie skarbów zrobiło ogromne wrażenie! Oczywiście zawartość może być dowolna, w zależności od zainteresowań obdarowywanej osoby.






3. Symboliczne przegródki

Ten ostatnio często spotykany jest jako prezent na weselach, ale zmieniając zawartość przegródek według własnego pomysłu można przerobić na każdą okazję. Nic trudnego - karton o dowolnym kształcie (choć okrągły wygląda najlepiej) owinąć ozdobnym papierem, przegródki również są zrobione z prostokątnych kawałków kartonu. Dno można wyłożyć siankiem lub ozdobnym papierem. A ilość i zawartość przegródek jest już Waszą inicjatywą - w komentarzach możecie podzielić się swoimi pomysłami! :)





4. Praktycznie dla najmłodszych

Czyli coś odpowiedniego na przykład na chrzest, czy kiedy nie chcemy iść z pustymi rękami do "świeżych" rodziców. Pomysł przede wszystkim praktyczny, a wygląda także godnie podziwu. Może mieć dowolną ilość "pięter". Zawartością są zwinięte w rulon pieluchy, często do środka dorzucane są inne przydatne rzeczy jak kosmetyki dla maluchów czy ubranka. Aby wszystko się trzymało, warto w sam środek włożyć wysoką rolkę po ręcznikach kuchennych i pampersy układać wokół niej. Pozostało tylko ozdobić np. wstążkami! Aby ułatwić przenoszenie, całość należy zawinąć w celofan - dostępny w kwiaciarniach.





Co sądzicie o powyższych prezentach? Może macie jakieś własne pomysły? Jeśli spodobała Wam się tematyka, w najbliższym czasie postaram się dodać kolejne niebanalne propozycje :) Nie wrzucam dokładnych instrukcji, jedynie same pomysły - jeśli z czymś sobie nie radzicie, pytajcie śmiało!

piątek, 4 lipca 2014

Pora się ruszyć!

Hej! W końcu pogoda dopisała, więc wstałam o 7 rano (!) i po 30 minutach wyszłam na zdjęcia. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale... lubię wcześnie wstawać! Oczywiście pierwsze minuty są okropne, ale satysfakcja z całego pięknego dnia to wynagradza :) Mimo, że na wakacje wyjeżdżam dopiero pod koniec lipca, na blogu nie będzie mnie zbyt często. Ale to chyba dobra wiadomość, a o jej powodach będziecie mogli przeczytać trochę dalej.









Sukienka: KLIK



Nie wierzę, że minął już cały tydzień wakacji, a ja go totalnie zmarnowałam. Właściwie to zmarnowałam ostatnie 3 tygodnie, bo od tamtego czasu nie chodzę do szkoły. Plany jak zwykle były ambitne, ale nic z nich nie wyszło. Jak to się dzieje, że chcemy tak wiele zrobić, a w ostateczności i tak lądujemy na kanapie z laptopem lub przed telewizorem? Pewnie sporo osób odpowiedziałoby, że to przez zmęczenie lub znudzenie życiem. Serio? Mnie osobiście męczy już to nic-nierobienie, dlatego pora się zmotywować!
Czeka na mnie praca - zbiór malin, właściwie to mogę tam jechać w każdej chwili, ale jakoś mi się nie spieszy... Miałam wrócić do biegania, ale mój totalny brak kondycji też mi w tym nie pomaga. Wakacje miały być okresem intensywnych początków nauki fizyki do matury, ale oczywiście nie kupiłam jeszcze książki! No cóż, mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale chyba jednak wolę w końcu wziąć się w garść i zacząć powoli to wszystko wykonywać. Tak więc... potrzebuję motywacji!


Szczerze mówiąc wiele z moich planów zazwyczaj lega w gruzach. Mam słomiany zapał, mnóstwo pomysłów, zaczynam zbyt szybko i zazwyczaj kończę w tym miejscu, gdzie startowałam. Takie działania zdecydowanie nie przynoszą jakichkolwiek korzyści. Może po prostu lubię poznawać nowe rzeczy? Czasem robiąc coś kolejny raz z rzędu mam poczucie, że chciałabym spróbować czegoś nowego. Ale to nie trwa długo. Zazwyczaj nawet nie docieram do celu, a już zmienia mi się punkt widzenia. Nie, to zdecydowanie nie jest dobrą motywacją. Mimo wszystko zauważam swoje błędy i wiem, co powinnam poprawić. Przede wszystkim należy skupić się na jednym punkcie. Wyznaczyć jeden najważniejszy cel i to jemu poświęcać najwięcej siły, uwagi. Kolejny aspekt: wiara w siebie. Nie ma, że nie potrafię. Wszystko jest dla ludzi, wszystko jest więc także dla mnie. Koniec z wymówkami. Moim (i nie tylko) najczęstszym błędem jest rzucanie się na głęboką wodę. Chciałabym wysprzątać w 5 minut cały dom, każdą szafkę i zakątek, po pierwszym przebiegniętym treningu chciałabym potrafić już przebiec maraton, a przecież nie na tym to polega. Do sukcesu prowadzą setki schodów. Chyba jednak lepiej jest wchodzić po jednym niż wbiegać po kilku i spaść, mówiąc przenośnie. Poza tymi punktami bardzo ważna jest także sama chęć. Chęć zmian, doskonalenia swojego życia. I nie ma, że jutro. Jutro nie istnieje. Najważniejsze rzeczy dzieją się właśnie DZIŚ.
























Pierwsze założenie, czyli wczesne wstawanie zrealizowane. Przede mną jeszcze długa droga, ale przecież mam tyle czasu i siły, że nic mnie nie zniechęci ☼ A jak u Was? Może macie jakieś wyjątkowe sposoby na motywację?