wtorek, 18 lipca 2017

Kiedy nie wiesz o czym pisać...



Brak czasu, brak chęci, brak weny, brak pomysłów... Siadasz, a przed Tobą biała kartka. Mijają kolejne godziny, a ona wciąż pusta. Co teraz? O czym napisać?

Może opowiem co dziś jadłam? Niee, to słabe. To może ponarzekam na życie? Chociaż są teraz wakacje, mniej powodów do narzekania... Hmm - a recenzja kosmetyku, który ma już każdy? Recenzja książki, której i tak nikt nie przeczyta? Pokazać makijaż, którego nie potrafię robić? A gdyby tak napisać kolejny post o moim wielkim powrocie na bloga? Chwila... przecież to wszystko znajdziecie już na większości blogów. Przyjmując zasadę, że milczenie jest złotem - na tym skończę, w ciszy poświęcając się czemuś, co powinno Was zainteresować ;)

P.S. Przepraszam osoby, które nie znalazły tu pomysłu na posta. Przepraszam też tych, którym wybiłam z głowy jeden z powyższych pomysłów. Tak to już ze mną jest... Rude to wredne 😎





wtorek, 6 czerwca 2017

Catering dietetyczny - z czym to się je?

Nie przepadam za eksperymentowaniem w kuchni. Moje śniadania i kolacje to zazwyczaj kanapki z serem lub szynką, choć przyznam że chwilami takie jedzenie staje się... nudne. Coraz częściej słyszałam w różnych kontekstach o cateringu dietetycznym, w końcu sama zainteresowałam się tematem.

Jako że w ostatnim czasie taki catering jest bardzo popularny, powstało mnóstwo firm oferujących tę usługę. Na początek skorzystałam więc z pomocy porównywarki Cateromarket, gdzie znajduje się lista dostępnych cateringów dietetycznych. Jest prosta w użyciu, bo już tam mogę zaznaczyć co mnie interesuje, dzięki czemu od razu dostaję pozycje, które mają w sobie właśnie to czego szukam. Oczywiście zaczynam przeglądanie od firm z najwyższą oceną. W porównywarce możemy też przeczytać opinie o danej firmie, do czego gorąco zachęcam. Dlaczego? Przykładowo, byłam zainteresowana jedną z ofert, która miała dość wysoką ocenę, niestety okazało się że w ostatnim czasie mnóstwo osób nie otrzymało "diety próbnej" (o której więcej słów później). Mamy pewność, że znajdziemy na tej stronie prawdziwe opinie, bo Cateromarket to tylko "pośrednik" - nie zamawiamy posiłków bezpośrednio od nich. Dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z cateringiem dietetycznym, to świetne ułatwienie.

Czym w ogóle jest catering? To nic innego jak dowóz gotowych posiłków prosto do domu. Innymi słowy: dieta pudełkowa. Oczywiście dietę dopasowujemy do siebie i swojego stylu życia - wybierając odpowiednią ilość posiłków, zapotrzebowanie kaloryczne, alergie. Sporo firm oferuje specjalne diety dla sportowców, wegetarianów, diety odchudzające. Wszystko stało się tak popularne, że naprawdę jest z czego wybierać.
Dla jednych to marnotrawstwo pieniędzy, dla innych świetny sposób na funkcjonowanie w ciągu dnia. W końcu nie każdy ma codziennie czas, aby przygotowywać 5 różnorodnych, wartościowych posiłków.

Jak to wygląda? Opiszę w skrócie moją "przygodę" z cateringiem dietetycznym.
Zamawiając subskrypcję zaznaczyłam zapotrzebowanie kaloryczne: 2000kcal. Większość firm ma do wyboru wartości od 1000kcal do 2500kcal. Możemy też wybrać ilość posiłków w ciągu dnia. Ja wybrałam 5, jeżeli wybierzemy mniej - dostaniemy większe porcje, tak aby kaloryczność się zgadzała. Cateringi dietetyczne mają to do siebie, że często są rozwożone w nocy. Większość z nas wychodzi z domu z samego rana, więc nie ma opcji aby dostawa dla każdego udała się w ciągu godziny. Jeżeli czujemy taką potrzebę, dostawca może nas budzić. Ja wybrałam opcję wygodniejszą dla mnie: podałam kod do domofonu, a kiedy rano wstawałam - paczka z jedzeniem czekała na mnie pod drzwiami. Oczywiście możliwość ta nie jest polecana, kiedy mamy głodnych sąsiadów ;)



Zalety cateringu:
- oszczędność czasu na przygotowanie posiłków,
- poręczność. Drugie śniadanie i obiad spokojnie można wrzucić w torbę i zabrać ze sobą na uczelnię, do pracy,
- różnorodność. W końcu miałam okazję spróbować czegoś innego niż kanapki i kotlety,
- zdrowe posiłki. Przeglądając menu różnych firm, większość oferuje zdrowe posiłki, stosując jak najmniej przetworzonych produktów, 
- wygoda. Nie musimy brudzić patelni, walczyć z tłuszczem, a później z brudnymi naczyniami. Posiłki wystarczy odgrzać w mikrofali (chyba że jest na zimno;) ), puste pudełka lądują w śmietniku. W zestawie otrzymujemy nawet plastikowe sztućce i serwetki.
- systematyczność. Często zdarzało mi się zjeść 2 lub 3 wartościowe posiłki, resztę dnia zapychając się "śmieciowym jedzeniem". Z cateringiem to nie przejdzie!






Wady:
- monotonia. Sama nie miałam okazji jeszcze tego doświadczyć, ale sporo osób uważa, że przy dłuższej współpracy z jedną firmą - posiłki wydają się być zbyt powtarzalne,
- smak. Kwestia indywidualna. Jednego dnia kolacja niestety wylądowała w koszu. Była najzwyczajniej niesmaczna. Wpadki się zdarzają, gusta są różne, ciężko jest codziennie dogodzić kilkuset lub nawet kilku tysiącom osób. 
- cena. Ceny są różne, zależą od kaloryczności, ilości posiłków, czasu subskrypcji. Przeglądając kilkanaście firm, zauważyłam rozstrzał mniej więcej 40zł-70zł/dzień. Jeśli mieszkasz samemu, podsumowując zalety, często stanie się to opłacalne. Jednak kiedy jest możliwość gotowania dla kilku osób w domu, cena za catering staje się wysoka.

Fajną opcją jest możliwość skorzystania z "zestawu próbnego", czyli wykupienie pudełek na dzień lub dwa, żeby przekonać się czy polubimy się z daną firmą. We Wrocławiu jest około 30 opcji do wyboru, tak więc sprawdzam dalej. Niby z poprzednią firmą wszystko było w porządku, jednak to nie to czego szukam.


sobota, 3 czerwca 2017

Styl boho - uzupełnij swoją szafę!

Styl boho jest w ostatnim czasie bardzo popularny. Nie tylko dlatego, że tak świetnie wygląda, ale podczas letnich upałów te ubrania sprawdzają się o wiele lepiej niż zwykły bawełniany t-shirt - są zwiewne i lekkie, dodatkowo kobiece, romantyczne, wpasowują się w każdą okazję: zarówno na grilla ze znajomymi jak i na ważniejszą uroczystość. Jeżeli nie chciałabyś ubierać się cała w tym stylu, jedna część garderoby boho idealnie wkomponuje się w większość stylizacji. Ja postawiłam na klasyk - białą bluzkę, która pasuje zarówno na letnie luźne wieczory jak i na oficjalne wyjścia.






Brązowe torebki są najczęstszym dodatkiem stylu boho. Klasyczne, z warkoczykami, z frędzlami... Nie zapomnij o niej w letnich stylizacjach!


Jednak styl boho to nie tylko zwiewna biel. Zainspiruj się poniższymi stylizacjami i podziel się opinią - która spodobała Ci się najbardziej? Jeśli masz na blogu/instagramie swoją stylizację w tym stylu, wrzuć link, a dorzucę je na dole posta! ;)






piątek, 19 maja 2017

Kiedy ambicje biorą górę...



Zdarzyło Ci się kiedyś chcieć czegoś tak bardzo, że wręcz oczywiste było, że to po prostu nie wyjdzie? Nawiązując do słynnego cytatu "chcieć to móc" - coraz częściej przekonuję się, że jednak to nie takie łatwe. Kiedy dopadł mnie kryzys: nic nie mam, nic nie robię, nagle zachciałam wszystkiego na raz. No bo czy to taki problem studiować dziennie, wyrobić praktyki studenckie, iść popołudniami do pracy i chodzić 4 razy w tygodniu na siłownię, w dodatku mając w grafiku spacery z psem codziennie po południu i wieczorem? Pewnie część z Was śmieje się pod nosem mówiąc, że da się zrobić jeszcze więcej. Mi pierwszą przeszkodę rzuciło już znalezienie praktyk. Niestety nie wpadłam na to, że szukając praktyk studenckich powinnam mieć już doświadczenie i być w pełni dyspozycyjna. 
Emocje znowu wzięły górę i zamiast skupić się na jednym, przegrałam z ambicjami. Czasu wciąż brakowało, a z każdym dniem liczba pomysłów wzrasta. Blog jest doskonałym miejscem, aby te pomysły zrealizować. Nauka, siłownia, pierwsze kroki z autem... to jedne z wielu tematów, w których w ostatnim czasie zgłębiłam ogromną wiedzę, a znalezienie wszystkiego w jednym miejscu w internecie było praktycznie niemożliwe. Jeśli czytasz mojego bloga - napisz proszę w komentarzu ile masz lat. To zdecydowanie ułatwi mi wybór który z pomysłów będzie najchętniej czytany.



niedziela, 2 kwietnia 2017

Gra pozorów

Wiecznie uśmiechnięta, entuzjastycznie nastawiona do świata, a każdy błąd i porażkę potrafi obrócić w żart. Życie w stresie? To nie dla mnie. Olewam wszystko co się da, a w rezultacie i tak osiągam swój cel. Właśnie tak postrzegają mnie osoby, które widują mnie codziennie. Mało kto zdaje sobie sprawę ile rzeczy tłumię w sobie. Po co? Każdy z nas jest własnym guru. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Każde moje słowo i zachowanie kształtuje dalsze życie. Jestem jedynie człowiekiem, cały czas popełniam błędy. Gdybym tylko miała wpływ na wszystko co się dzieje... Czasem życie pisze dla nas nowe scenariusze. Zupełnie inne od tych, które byśmy chcieli.
Gdybym mogła cofnąć czas... Kiedyś problemy były jakieś inne, bardziej błahe. 




Wiele osób zniknęło z mojego życia. Za każdym razem było ciężko, ale z czasem człowiek pogodzi się ze wszystkim. A przynajmniej tak mówią. Zawsze byłam jakaś inna - tym razem i ta zasada na mnie nie działa. Gram twardą dziewczynę, ale kiedy wracam do domu, zakładam słuchawki i wyłączam się ze świata... po prostu tęsknię. Brakuje mi bratniej duszy, osoby która jako jedyna potrafiła mnie zawsze zrozumieć. Osoby, której życie było tak bardzo podobne do mojego. Kiedy myślę że już się z tego wyleczyłam, pojawia się słaby dzień i świadomość, że tylko on mógłby pomóc.
Czasem po prostu coś pójdzie nie tak. Pewne rozrzucone kawałki przestają do siebie pasować tak jak wcześniej. Teraz jesteśmy tylko rozsypanką. Rozsypanką zbędnych słów, ale i tych niewypowiedzianych. Rozsypanką uczuć, które wymywają w naszych wnętrzach to, co wcześniej liczyło się ponad wszystko inne. Rozsypanką gestów, które wcześniej mówiły więcej niż słowa. Jesteśmy własną rozsypanką, której jeśli nie my - nikt nigdy więcej nie będzie w stanie złożyć od nowa. To trudne, prawda? Gdy z rąk wymyka nam się coś, czego przecież byliśmy tak bardzo pewni. Coś, za coś zabiłbyś wcześniej. Tu czas jest zabójcą. Przemijanie? Proszę, nie mów nigdy więcej, że czasem coś musi się zmienić, by przyszło coś lepszego. To nigdy nie powinno się zmieniać. 
Gdyby nie to, że nasze plany utonęły w planach.




sobota, 4 marca 2017

Jak zaoszczędzić?

Jestem studentką i zajmuję się przede wszystkim nauką - nie pracuję. W tym momencie większość z Was zada sobie pytanie: "Co ona w takim razie wie o oszczędzaniu?". A no coś tam wiem... W ciągu ostatnich lat kupiłam sobie sama laptopa, lustrzankę, wcale nie taniego smartfona, na wszelkie zakupy brałam w 95% ze swoich własnych oszczędności, a teraz... teraz rozglądam się za samochodem, który do najtańszych inwestycji nie należy. Pewnie wydaje Wam się, że to błahostki, które nic sensownego nie wniosą w Wasz budżet... Sama przekonałam się jednak, że to doskonałe metody na rozpoczęcie oszczędzania i gromadzenie pierwszych funduszy. Nie będę oczywiście wypisywać tu słynnego "zgaś światło" czy "zakręcaj wodę myjąc zęby". Zresztą sprawdźcie sami. Zaczynajmy!


niedziela, 26 lutego 2017

Jestem fit, a Ty nie! Fitness z Zaful

Tłusty czwartek za nami, tłuste brzuchy przed nami... A do lata coraz bliżej! Nie rozumiem ludzi, którzy zjedli w ten dzień 2 pączki. Przecież są takie niezdrowe... No dobra, ja zjadłam 4 i jeszcze żyję. A co z tym moim byciem fit, nawiązując do tytułu posta? Właściwie można powiedzieć, że jestem fit w połowie: ciastka przegryzam chipsami, a w wolnym czasie ćwiczę. Okej, nie wypada kłamać. No więc jestem fit tak w 1/4, bo nieregularność jest moją domeną. A właściwie... dopiero zaczynam. Nowy karnet na siłownię jeszcze chwilę musi na mnie poczekać, więc ruszam się w domu i polecam to każdemu, kto boi się lub po prostu wstydzi rozpocząć swoją przygodę z ćwiczeniami od razu na siłowni. Nie sugerujcie się moim brakiem wysportowanej sylwetki - tony niezdrowego jedzenia, które pochłaniam i nieregularność ćwiczeń robią swoje. Pora się ogarnąć, tyłek sam się nie zrobi... Ćwiczycie ze mną?


Taśmy/paski do ćwiczeń to o wiele tańsza wersja znanego TRX. Długo zwlekałam z zakupem, ale kiedy pojawiły się w sklepie za zawrotne 50zł, nawet się nie zastanawiałam. Dzięki nim w domu można wykonać kilkadziesiąt różnych ćwiczeń z wykorzystaniem własnej masy ciała. Zamiast ciężarków szukam obciążeń w domu. Na mojej liście zakupów jest jeszcze taśma do ćwiczeń, z którą będę robić wszelkie rodzaje przysiadów, wykroków. Małym kosztem zrobiłam sobie w domu mini siłownię, która zdecydowanie wystarcza na początek, później jest uzupełnieniem, kiedy nie ma czasu wybrać się na prawdziwą siłownię. A Ty, jaką jeszcze masz wymówkę do ćwiczeń? ;) Dołącz do mnie! Jeśli potrzebujesz wsparcia, motywacji, zapraszam do kontaktu :)



Strój do ćwiczeń pochodzi z Zaful: legginsy | stanik sportowy ||| crop top koronkowy |

wtorek, 21 lutego 2017

Sesja-depresja, czyli wracam do żywych!


Większość po 2 miesiącach nieobecności miałaby wiele do opowiadania. Ja mogę ten cały okres podsumować bardzo krótko: sesja-depresja. Śmiało mogę stwierdzić, że walka z egzaminami zabrała mi 1,5 miesiąca życia. Nieprzespane noce, stres do tego stopnia, że trzęsłam się siedząc pod salą. Nie, wcale nie zaczęłam nauki dzień przed. Zaczęłam ją miesiąc wcześniej, a mimo to nie udało się za pierwszym razem. Chciałoby się rzec "bez spiny, są drugie terminy", jednak ja nie potrafiłam się wyluzować. Wszystkie złe emocje spływały na najbliższych, a tematy do rozmowy właściwie nie istniały, bo przecież całe moje życie to egzaminy. Jeśli macie przy sobie osoby, które wytrzymują z Wami w tych najgorszych momentach… Nie zapomnijcie im czasem podziękować, bo chwilami to wszystko męczy ich bardziej, niż nas samych ;)
Udało się, wygrałam tę wojnę, ale czy było warto? Przez ostatnie 3 tygodnie moja psychika była w okropnym stanie. Nie miałam siły ani chęci na nic. Najprostsze zadania były katorgą. Może gdybym podeszła do tego na luzie, już dawno miałabym to za sobą?



Często moje ambicje przerastają możliwości. Chciałabym za dużo, zbyt perfekcyjnie, zbyt szybko. W rezultacie wychodzi z tego jedno wielkie nic. Presja czasu, lęk przed niepowodzeniem, zmęczenie. Wszystko staje się przeszkodą. A gdyby tak skupić się na jednej rzeczy i spokojnie dojść do celu? Pewnie byłoby prościej, ale raczej nie przekonam się na własnej skórze. Takie "spokojne życie" nie jest dla mnie, a z każdym dniem mam coraz więcej planów. Nie ma co się oszukiwać ze zmianami typu "będę się uczyć systematycznie od początku semestru". Ktoś w ogóle zna osobę, która faktycznie to zrobiła? Jedno jest pewne - muszę nauczyć się rozplanowywać I sensownie zajmować czas, a ambicje z pewnością przestaną być tak wygórowane.
Zdjęcia, które tu dziś widzicie, są jeszcze z końcówki zeszłego roku, z wypadu do Pragi. Nawet nie było czasu się nimi pochwalić, a tyle razy to planowałam... Kolejny dowód na to, że najwyższa pora się ogarnąć :)

Jeśli Was też dopadła "sesja-depresja", trzymam kciuki i wierzę, że i Wam udalo się z nią wygrać! Na koniec z całego serca dziękuję osobom, które przez cały ten czas dopytywały kiedy nowy post, gdzie się podziewam, dlaczego nie piszę. Może to banalne, ale takie błahostki strasznie motywują i podnoszą na duchu, szczególnie w czasie takiego dołka ♥