niedziela, 1 listopada 2015

Tęsknota? Tak jej na imię.




Tęsknię za Tobą. Tęsknię bardzo boleśnie. Bolą mnie włosy, kosteczki dłoni, koniuszki palców, rzęsy i kąciki ust. Boli mnie skóra, podbrzusze, niebieskie skarpetki na stopach i lakier na paznokciach. Boli mnie dotyk uszka od filiżanki, w której jest moja herbata i jutrzejsze kakao, które rano wypiję. Boli oddech i para na szybie od samochodu. Wracaj już, bo nikt nie wymyślił jeszcze środków kojących aż taki ból.



Wiele razy próbowałam o nim zapomnieć. Chciałam, żeby zniknął z mojego życia, mimo że był jego najważniejszą częścią. Miliony prób szło na nic. Stracony czas, nerwy, wylane łzy. A między nami ciągle to samo. Człowiek, który niszczył mnie od środka, nadal był dla mnie cholernie ważny. Ważniejszy ode mnie samej. Znasz to uczucie kiedy czujesz potrzebę zapalenia kolejnego papierosa, zjedzenia kolejnego chipsa, wypicia kolejnego łyka wody po treningu? Ja czułam taką potrzebę w kontakcie z nim. Pragnienie było najgorsze. Mnóstwo ludzi dookoła próbowało pomóc. Ale ja się nie poddawałam. Walczyłam, sama nie wiedząc o co.

Po kolejnych miesiącach prób pojawił się ktoś, kto nie próbował pomóc mi zapomnieć. Wspierał mnie w trudnych sytuacjach, zapełniał czas, w którym normalnie bym o nim myślała. Dotarło do mnie jak bardzo niszczył mnie od środka. Jak bardzo zmieniłam się przez niego i jak bardzo wszystko co robiłam, robiłam dla niego. Wcześniej tydzień bez rozmowy był okropną udręką. Siedziałam z włączonym numerem i czekałam. Czekałam na coś, co właściwie nie miało sensu. Na coś, co mnie niszczyło. A teraz... teraz tak naprawdę zaczęłam żyć. Tęsknię cholernie za tym co było. Może to jakieś małe przyzwyczajenie do braku samodzielności i życia pod kogoś. Może to tęsknota za dążeniem do czyjegoś ideału. A może po prostu tęsknota za jego uśmiechem.



Czekam cierpliwie aż go zobaczę, tym razem będąc tą osobą na górze. Tą, która ma władzę. Dalej chcę wiedzieć co słychać. Dalej chcę go przytulić. Tak po prostu. Przypomnieć sobie wszystko co dla mnie zrobił. Powspominać dobre czasy. O tych złych chwilach już prawie zapomniałam. Albo... albo po prostu się z nimi pogodziłam. Bycie uzależnionym jest najgorszym, co może spotkać człowieka. Czasem warto zastanowić się nad naszymi relacjami międzyludzkimi. Czasem warto samemu pokierować swoim życiem, nie dając kierować nim innym. Ale warto też wybaczać.

Dobrze że są ludzie którym nawet po latach otwiera się drzwi. I z uśmiechem na twarzy mówi - czekałem.